Moja żona posiada sporą stopę. Na tyle dużą, że w systemie powszechnej szczęśliwości kłopotem było kupić buty w jej rozmiarze. W kapitalizmie, którego główną cechą jest nadmiar, a głównym problemem – sprzedaż, sytuacja uległa tylko niewielkiej poprawie. Gdy już znajdzie coś co jej się podoba okazuje się, że jej rozmiaru nie ma.

Kilka miesięcy temu, gdy byłem w hurtowni, która między innymi zajmowała się obuwiem doświadczyłem iluminacji. Nie była to jakaś istotna iluminacja, ot w sumie spostrzeżenie logiki, jaką rządzi się sprzedaż. Nigdy się nad tym specjalnie nie zastanawiałem, w jaki sposób pakowane są buty hurtowo. Na logikę wydawałoby się, że mamy wielką pakę butów konkretnego rodzaju w rozmiarze 36, kolejną pakę w rozmiarze 37 itd. itp. Moje zdumienie było spore, gdy zobaczyłem spore pudło, w którym buty tego samego rodzaju były umieszczone w różnych rozmiarach, zaś liczba poszczególnych rozmiarów układała się według krzywej rozkładu normalnego (niezbyt doskonałej), po 1 parze 36 i 42, po bodaj dwie - 37 i 41, i najwięcej z numeracji 38-40.

W sumie logiczne – w interesie sprzedającego jest zapełnienie niszy najliczniejszej. Ot statystyka

Kilka lat temu pracując w funduszu inwestycyjnym pod koniec roku Zarząd rozesłał pytanie o szacunki dotyczące wartości indeksu na koniec przyszłego roku, które miały być gdzieś tam uwzględniane w planach inwestycyjnych odpowiedziałem, że długoterminowe prognozy rynku mają taki sens, jak długoterminowe prognozy pogody. Niemniej jednak ponieważ było potrzebne zasugerowano mi, “no weź dodaj do bieżących wartości jakieś 10 procent, będzie w porządku” (swoją drogą w prognozach rynku bardzo rzadko się coś odejmuje). Ot statystyka. Dla ubogich.

Dziś brakuje kart do głosowania. Państwowa Komisja Wyborcza jest zaskoczona frekwencją (choć pewne sygnały większej były już od dłuższego czasu). Wiadomo, że drukować 100 proc. kart do głosowania nie miałoby sensu – szkoda drzew i pieniędzy. Pewnie był problem ile więcej w porównaniu z poprzednimi wyborami drukować – 5 pkt, proc., 10, a może więcej.

Ot statystyka.

I sentencja dnia. Wypowiedź Jana Kacprzaka z komisji wyborczej: “kart nie zabrakło, tylko nie wystarczyło dla wszystkich” (cytuję z głowy więc może brzmiało odrobinę inaczej, ale bez-sens był właśnie taki)